Dorośli są zakochani w cyfrach. Jeżeli opowiadacie im o dziecku, które się wam urodziło, nigdy nie spytają o rzeczy najważniejsze. Nigdy nie usłyszycie: Jaki jest dźwięk jego płaczu? W co się lubi bawić? Jak się śmieje?
Oni spytają was: Ile waży? Ile ma wzrostu? O której się urodziło? Wówczas dopiero sądzą, że coś wiedzą o waszym dziecku.
Jeśli mówicie dorosłym: Urodziło się śliczne i uśmiechnięte dziecko, ma niebieskie oczy i ciemne włoski - nie potrafią sobie wyobrazić tego dziecka. Trzeba im powiedzieć: Urodziło się dziecko, Apgar 10. Wtedy krzykną To cudownie!.
Jeżeli powiecie dorosłym: Dowodem istnienia Asi jest to, że jest śliczna, że się śmieje i że chce jeść, a jeśli chce się jeść, to dowód, że się istnieje, wówczas wzruszą ramionami i potraktują was jak dzieci. Lecz jeżeli im powiecie, że przybyła z brzucha Evvy po ciężkich bojach, uwierzą i nie będą zadawać niemądrych pytań. Oni właśnie tacy są. Nie można od nich za dużo wymagać. Dzieci muszą być bardzo pobłażliwe w stosunku do dorosłych.